„Młodzież po bierzmowaniu masowo odchodzi od Kościoła” - takiego oto epokowego odkrycia dokonują niektórzy Dealerzy. Tyle lat skrzętnego programowania umysłów, a tu nagle, jak za sprawą działania jakiegoś rodzaju magii, młodzi Uzależnieni po prostu znikają. I pieniążków nie przynoszą. I nie wiadomo, czy po ślub wrócą, lub po chrzest dla swojej pociechy, gdy nastanie odpowiedni czas. A i pogrzeb niepewny. I tyle pieniążków przepadnie. Horror w biały dzień.

Wyseparowano czynnik taki stan powodujący. To choroba zwana etyką, atakująca umysły wirusem wolnego myślenia. Nosiciel powoli uniezależnia się od „Zbawienia”, co za tym idzie, przestaje potrzebować ciągłych jego dawek do normalnego funkcjonowania.

Na nic zatem drobne próby uczynienia z kościoła mniej anachronicznej instytucji. Na nic tanie zagrania najwyższego szczebla firmowane przez samego Papę. Nic, i nic nie działa. Panika. Te tępe barany naprawdę zaczynają samodzielnie myśleć. I, co gorsza, nieźle im to ponoć wychodzi!

Co robić?

Myśl, myśl intensywnie.

Kto nie jest z nami, ten jest przeciwko nam!

Opóźnijmy bierzmowanie! Niech będzie w 2giej klasie średniej szkoły. Zawsze to 2 lata więcej przynoszenia pieniążków. Grajmy na zwłokę, może w międzyczasie uda się coś jeszcze wymyślić.

Zaraz! MAM!

Zróbmy tak, jak mamusie z patologicznych rodzin, które, gdy chcą wyegzekwować posłuszeństwo swoich pociech, mówią im „jeśli nie będziesz grzeczny, to mamusia cię przestanie kochać”. Przecież to zawsze działa. Genialne.

Ogłaszamy zatem „Uczęszczanie na etykę jest publicznym zaparciem się wiary i Kościoła. Dziecko uczęszczające na etykę nie może być dopuszczone do I Komunii św. Kto po bierzmowaniu zapisuje się na etykę ( dotyczy licealistów i uczniów techników ) nie może otrzymać rozgrzeszenia, nie może pełnić w Kościele godności chrzestnego/ chrzestnej. Jeżeli chrzestnym/ chrzestną ma być uczeń liceum/technikum, musi przedstawić zaświadczenie od katechety o uczęszczaniu na katechezę.”

Szach i mat. Niech no teraz któryś baranek spróbuje się teraz oddalić od stada chociażby na centymetr. Nie będą nam tu bierzmowania traktować jak zaliczenia przedmiotu w szkole. Będą chcieli mieć ślub kościelny? Będą chcieli zostać rodzicami chrzestnymi? Niech zatem przyniosą zaświadczenie, że nigdy nie uczęszczali na tę straszliwą etykę. Są przecież i tacy, którzy i na religię, i na etykę chodzą. Nie będą nam tu świeczek zapalać, a diabła ogarkiem traktować. Albo siedzisz w pociągu z nami, albo ten pociąg po tobie zaraz przejedzie.

Aby przyjąć sakramenty, nie możesz samodzielnie myśleć. Albo przynajmniej musisz udawać, że nie jesteś zdolny do samodzielnego myślenia. Ktoś już przecież za ciebie pomyślał, i myśli nadal. Pielęgnuj w sobie ten błogostan, zażywaj „Zbawienie” i pamiętaj kto jest jedyną odpowiedzią na każde pytanie.

 

Dział: Polak, KATOLik
niedziela, 21 grudzień 2014 20:56

Rachunek sumienia cz.3 Czarna Galera

 

Zdarza mi się zadawać ludziom pytanie „czy jesteś wierzący/a?”. Obserwuję wtedy reakcję zapytanego. Zazwyczaj jego oczy przybierają wówczas drewniany, beznamiętny wyraz, a usta bez cienia jakiejkolwiek intonacji głosu cicho wypowiadają słowa „Tak, chodzę do kościoła”. 

Jesteś niewolnikiem na Czarnej Galerze. Twoje ręce, nogi i szyja skute są grubymi łańcuchami. Wiosłujesz w pozycji na kolanach w rytm wybijany przez opasłego, spoconego, małego człowieczka o świdrujących oczkach i kawałkiem kiedyś białej, a teraz już mocno zabrudzonej szmatki pod szyją. Tuż za nim, na ścianie wisi rzeźba przedstawiająca trupa mężczyzny przybitego do krzyża. Operujesz wiosłem równo z innymi galernikami, aby tylko zasłużyć na grymas twarzy małego człowieczka przypominający uśmiech, Masz w pamięci jego srogie spojrzenie i wciąż na swoich plecach czujesz ból po smagnięciach batogiem. Twoje oczy dawno już przestały wyrażać jakiekolwiek emocje. Obok ciebie przykuto twoje dziecko, aby już od najmłodszych lat pilnie wdrażało się w wiosłowanie. Dziecko, pomimo faktu, iż zostało zrodzone z niewolników, z właściwą swemu wiekowi ufnością i ciekawością świata zapytuje ciebie: 

- Dlaczego musimy wiosłować?

- Nie musimy. Ale chcemy. Nasi przodkowie wiosłowali, i nasi potomkowie również będą wiosłować.

- Ale po co?

- Bo tylko w ten sposób trafimy do raju.

- Ale skąd o tym wiemy?

- Tak nas zapewnił mały człowieczek. Jeśli będziemy mu służyć za życia, to w nagrodę po śmierci trafimy do raju.

- Ale ja nie wiem, czy chcę trafić do tego... raju...

- Decyzja już zapadła. Poza tym masz jeszcze dług do odpracowania.

- Jak to?

- Twoi przodkowie popełnili grzech pierworodny, a mały człowieczek cię z niego oczyścił.

- Czy nikt się przeciw temu nie zbuntował?

- Był jeden taki. Wstał i powiedział, że nie czuje się winny, i że mały człowieczek kłamie, bo żaden raj nie istnieje.

- I co się z nim stało?

- Zabiliśmy go. Chciał być od nas lepszy, a w dodatku poddał w wątpliwość dobro i wielkość małego człowieczka.

- Skąd wiadomo, że mały człowieczek właściwie nas prowadzi?

- Bo jest prawy i dobry. Bo jest posłańcem od boga. To właśnie jest wiara.

- A kim jest ten b...

- Dosyć! Nie zadawaj więcej takich pytań. Muszę cię nauczyć wiosłować. To jedyny właściwy sposób życia. 

Cóż zatem z tego, że chodzisz do kościoła? To jeszcze nie czyni z ciebie osoby wierzącej, podobnie, jak fakt fizycznego pojawiania się w szkole tańca nie uczyni cię tancerzem. Przyznajesz się do wiary, bo dobrze być w grupie, w której ponoć jest 95% społeczeństwa naszego kraju. Ale tak, jak znaczna część wspomnianego procenta, nie masz pojęcia, na czym owa polega wiara. Dlatego niechętnie rozmawiasz o „swojej” wierze. Nie znając często nawet jej podstaw, kwitujesz rozmowę zdaniem w stylu „to indywidualna rzecz”. Nie stajesz w obronie swojej „wiary”, bo brakuje ci argumentów, a tych nie posiadasz, bo nie rozważasz religijnych nauk. Owszem, z pamięci powiesz „Ojcze nasz”, czy nawet „Zdrowaś Maryjo”, może nawet wysupłasz jeszcze jakieś inne regułki, i na tym koniec, bo tyle, plus zawartość twojego portfela, wystarczy, by otrzymać kolejną działkę „Zbawienia”. Dealerom „Zbawienia” zależy na utrzymywaniu Uzależnionych w całkowitych mentalnych mrokach średniowiecza. Myślenie jest tu absolutnie niewskazane. Z tępą i otępiałą masą, nawet w XXI wieku można zrobić wszystko.

 

Dział: Polak, KATOLik
niedziela, 03 listopad 2013 22:43

Rachunek sumienia cz.2 Rozmowy o wierze

 

Czy rozmowy o wierze powinny być częścią życia osób wierzących? Czy rozważania i przemyślenia aspektów wiary powinny znajdować swoje ujście? Czy życie w wierze powinno dostarczać wystarczająco dużo przeżyć, by móc się dzielić swoimi odczuciami z innymi?

Często spotykamy się z następującym zjawiskiem: osoba, najczęściej w jakiś sposób nam bliska, deklaruje się jako wierząca. Zaczynamy z nią rozmowę na temat wiary. Rozmowa ta nie ma bynajmniej na celu obalenia dogmatów wiary, które ta osoba pielęgnuje w sobie; chcemy je jedynie poznać. I tutaj scenariusze mogą być dwa. W pierwszym osoba zapytana o to, co sądzi o swoim kościele odpowiada mniej więcej tak: „no proboszcz zarządził zbiórkę po 300 zł na nowy dach kościoła, dach nadal nie odnowiony, ale on sam kupił córce nowy samochód”. Na pytanie o zagadnienia poruszane w kazaniu ostatniej niedzieli można usłyszeć „nie wiem, o czym było. Rozmyślałem/łam sobie o innych rzeczach”, albo „nie, kazań to ja nie słucham. Znowu o tej cholernej polityce coś tam zapodawał i namawiał na poparcie dla partii X”. Często zdarza się odpowiedź „nie, nie chodzę do kościoła. Wierzę w boga, ale nie wierzę w księży. Im chodzi tylko o pieniądze i władzę”. Ok, skoro rzekomo bóg jest wszędzie, to jak oddajesz mu hołd? Żyjesz według dziesięciorga przykazań? Przynajmniej wg pozostałych dziewięciu, skoro trzecie odpada już na wstępie? „No... niezupełnie..., właściwie.... to chyba raczej nie...” Modlisz się rano, wieczorem, czy o jakiejś dowolnej innej porze? „nie” Wierzysz w to, co jest zapisane w biblii? „Tak!” A czytałeś/łaś ją? „Nooooo.... nie...” I tak można by jeszcze długo wymieniać. Reasumując, przeciętny wierzący katolik, to osoba niewierząca. Ktoś, kto uważa, że miejsce na chmurce zapewni sobie samą obecnością w kościele, lub pustą słowną deklaracją. Ktoś, kto uważa, że żaden grzech niestraszny, skoro istnieje spowiedź i odpust. A może to ktoś, kto z premedytacją forsuje drogę milszej bogu duszy nawróconej?

Drugi scenariusz obnaża całkowite milczenie pytanej osoby. Częstokroć na dowolne pytanie reaguje ona złością, potrafi jedynie wycedzić przez zęby odpowiedź w stylu „nie będę z tobą o tym rozmawiać!”. No cóż, ponoć lepiej się nie odzywać i uchodzić za inteligentnego, niż otworzyć usta i rozwiać wszelakie wątpliwości. Co dzieje się po tamtej stronie? Czy nie ma tam nic, a obiekt wykonuje tylko kolejne etapy programu zainstalowanego dawno temu? Czy osoba zanegowała to, co wtłoczył jej kler, ale boi się ostracyzmu i decyduje na swoisty rodzaj konformizmu? Czy obawia się, że 2-3 celne pytania skutecznie zniszczą ostatni przyczółek ochraniający ziarno które upadło na skałę? Chce wierzyć, bo „trzeba w coś wierzyć”, bo perspektywa wiecznego pląsania na chmurce nadaje sens codziennemu dreptaniu w kieracie, a „od myślenia to tylko głowa boli”? Czy też może codziennie przeżywają dramat niemocy, bezsilności, bo dawno już im minęło otumanienie, ale tkwią w swojej skorupie niczym ślimaki w oczekiwaniu na właściwy bodziec? Zatem, jak mówią dzieci, „ślimak, ślimak, pokaż rogi...”

 

Dział: Polak, KATOLik
sobota, 01 czerwiec 2013 01:35

Rachunek sumienia cz.1 Pytania

 

W życiu każdego człowieka, który ponoć różni się od zwierząt posiadaniem rozumu, nadchodzi taki moment, w którym zadaje on sobie jak jedno z podstawowych, pytanie „w co wierzę?” U wielu ludzi, którym od dzieciństwa programowano przynależność do jakiejś religii, oprogramowanie wykonuje skok do odpowiedniej komórki w bazie danych, i pobiera znajdującą się tam wartość. W przypadku większości rodaków, wartość ta zawiera się w stwierdzeniu „w boga”. Jeśli u Ciebie również wystąpiła ta sama wartość, skorzystaj z największego daru od stwórcy – swojego rozumu – i zadaj sobie jeszcze kilka dodatkowych pytań:

Czy moja wiara jest zawsze we mnie obecna? Czy sięgam po nią wyłącznie w sytuacjach zagrożenia? Czy odczuwam złość i rozczarowanie, jeśli to, o co się modlę, nie zostanie mi dane?

Czy nie mam fałszywej pewności w zdobyciu „zbawienia”? Czy nie uważam, że odstanie w kościele godzinki w niedzielę i święta i parę złotych położone na tacę, to gwarancja życia wiecznego na chmurce?

Czy nie sprzeciwiam się uznanej prawdzie chrześcijańskiej? Czy wierzę w gadającego węża? Czy uznaję grzech pierworodny za swój? Czy wierzę, że za złe uczynki czeka mnie kociołek smoły sponsorowany przez diabełki z widełkami? Czy wierzę bez negacji we wszystko, co podają pośrednicy kościelni?

Czy szczerze i bez zazdrości życzę bliźniemu łaski bożej? Czy jestem gotowy utłuc go tuż za bramą kościelną? Czy na polecenie stolicy apostolskiej złapałbym za miecz i wyciął w pień innowierców w imię zwłok na dwóch drewienkach? Czy nie uważam osób gorzej ubranych w kościele za niegodnych, a lepiej ubranych za tym bardziej niegodnych? Czy przypadkiem nie traktuję nie-katolików z góry? Czy nie wyszydzam ludzi którzy nie wierzą, jak ja, w starca na chmurze?

Czy przeczytałem ze zrozumieniem Pismo Święte, skoro się tak często na nie powołuję? Czy rozważam jego treść? Czy żyję według 10 przykazań? Czy stronię od 7 grzechów głównych?

Czy uważam, że mogę przeżyć swoje życie ulegając wszelakim możliwym pokusom, a pokutę i nawrócenie odłożyć do chwili śmierci? Czy moje życie nie jest przypadkiem teatrzykiem odegranym przed ludźmi w obawie przed ostracyzmem?

Czas na samodzielne myślenie. Pytaj, dociekaj, neguj. Nie bądź bierny, nie pozwól, by sekty zawładnęły Twoim myśleniem. Sprawdź, czy naprawdę nic nie ma za Twoim obecnym horyzontem...

 

 

Dział: Polak, KATOLik
Visitor counter, Heat Map, Conversion tracking, Search Rank

Kalendarz

« Listopad 2017 »
Pn Wt Śr Czw Pt Sb Nie
    1 2 3 4 5
6 7 8 9 10 11 12
13 14 15 16 17 18 19
20 21 22 23 24 25 26
27 28 29 30      

Odwiedź koniecznie:

Użytkownicy

Statystyki odwiedzin

6655487
Dzisiaj
Wczoraj
Ten tydzień
Ostatni tydzień
Ten miesiąc
Ostatni miesiąc
Wszystkie
11383
19974
110706
6397119
484170
621608
6655487

Twoje IP: 54.144.57.183
2017-11-24 13:52:38